Atak Klonów: Ostateczne Starcie – recenzja finałowego sezonu „Orphan Black”

In Recenzje Seriali, Seriale

O Tatianie Maslany usłyszeliśmy 5 lat temu, gdy stacja BBC wypuściła swój nowy serial „Orphan Black”. Aktorka dała popis niesamowitego aktorstwa, wcielając się w ponad 13 różnych ról, przy czym otrzymaliśmy interesującą opowieść o klonach. Po dwóch naprawdę dobrych sezonach, produkcja dostała lekkiej zadyszki, scenarzyści wprowadzili dużo chaotycznych wątków, a nowe pomysły były nietrafione. Bałem się, czy serial powróci na dobre tory, ale stałem się fanem Maslany oraz byłem ciekaw jak zakończy się cała historia. Na szczęście, 4. odsłona zaczęła już podążać w dobrym kierunku i trzymała zdecydowanie lepszy poziom. Nasuwa sie pytanie, czy 4., finałowy sezon podtrzymał dobrą passę i jest idealnym zwieńczeniem całej sagi? 

Początek naszej ostatniej podróży jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego, w którym nasze bohaterki zostały rozdzielone. Sarah walczy o życie po postrzeleniu przez Rachel, Alison wraz z mężem i Heleną ukrywają się w lesie, a Cosima ląduje na tajemniczej wyspie, zarządzanej przez równie tajemniczego Pana Westmorelanda. Nowa, wprowadzona postać jest bardzo ważna w całej historii i to dzięki jej udziałowi klony są coraz bliższe poznania historii swojego pochodzenia. Czy finalnie im się to jednak udaje? Na szczęście tak. Każdy z 10 odcinków jest naszpikowany akcją i wieloma cennymi informacjami. Czuć, że to ostatni akt tej sagi i twórcy nie przebierają w środkach, aby popędzić fabułę do przodu i dać nam w prezencie odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Wszystkie wątki zostały doprowadzone do końca, a ich rozwiązania są bardzo satysfakcjonujące.

photo: TV Geek Talk; kadr z serialu „Orphan Black”

 Wprowadzono bardzo mało nowych bohaterów, ale za to spotkamy się ze starymi znajomymi, których jakiś czas już nie widzieliśmy.  Jednak pędzenie na łeb na szyję ma też  swoje konsekwencje, gdyż będzie nam dane pożegnać się z wieloma bohaterami. Trup ściele się gęsto i każda ze scen śmierci jest przedstawiona w sposób, wywołujący emocje. Momentami klaskałem z radości, a czasami było mi przykro, że nie zobaczę już ulubionej postaci, z którą zżyłem się przez te 5 lat. Brawa dla twórców, którzy zawsze potrafili budować napięcie, przy akompaniamencie charakterystycznej, elektryzującej muzyki. Nawet gdy serial miał swoje gorsze chwile ten aspekt był wzorowo przedstawiony. Scenarzyści wprowadzili również sporo retrospekcji, które ukazują młodzieńcze lata Heleny, Rachel czy wcześniejsze poczynania Dr Aldousa Leekiego czy nawet Sarah, kiedy była w ciąży. Trwają one po pare minut i są niebywale interesującymi przerywnikami, które zupełnie nie wpływają na tempo wątku głównego, a dają nam wiele cennych informacji na temat wcześniejszego życia naszych bohaterów. To strzał w dziesiątkę!

Oczywiście największym plusem jest rewelacyjna Tatiana Maslany. To niesamowite, jak w jednej produkcji wciela się perfekcyjnie w w tak wiele różnych kobiet. Każda z nich jest niepowtarzalna zarówno pod względem zachowania, charakteru jak i ubioru, uczesania oraz makijażu. Będę tęsknił za Sarą, która od początku do końca była przedstawiona jako walcząca matka, czy za Allison, dostarczająca dużo humoru i lekkości. To samo tyczy się Cosimy jako inteligentnej, wrażliwej pani naukowiec czy Heleny – kobiety, która wiele w życiu przeszła i z morderczyni, dzięki swoim siostrom, stała się wartościową osobą. Z drugiej strony mamy też Rachel, która porażała swoim chłodem i obojętnością. Każda z nich jest niezwykle ważna w całej historii, ale mam wrażenie, że w tym sezonie wiele z nich jest tylko tłem do wątku głównego. Na siłę wciśnięta przemiana Allison trwa zbyt szybko, nastąpiła ona w przeciągu dwóch odcinków, odniosłem wrażenie jakby nie było jej parę tygodni, a fabuła przeskoczyła do przodu tylko paręnaście godzin. Tak samo tyczy się postaci Heleny, której brak można odczuć w wielu odcinkach. Ma swój udział na początku i na końcu, a przez resztę odcinków jej bohaterka została jakby zapomniana przez scenarzystów. 

photo: Den of Geek; kadr z serialu „Orphan Black”

Na szczęście w finale spotykamy się z całym Klubem Klonów i jest to bardzo sentymentalne i wzruszające spotkanie. Zanim jednak do tego dojdzie twórcy serwują nam zakończenie walki między nimi a Neolucją. To dobrze pokazany aspekt, choć finalne zmagania niepotrzebnie zostały rozciągnięte na dwa odcinki, przez co ostatni jest nieco nierówny. Początek finalnego epizodu przedstawia nam zaledwie parominutowe, szybkie starcia między przeciwnikami, przez co mamy wrażenie, jakby twórcom gdzieś się śpieszyło i chcieli jak najszybciej zakończyć ten wątek. Równie dobrze sceny te mogłyby być zawarte w poprzednim odcinku. Jednak jest to finał, na który długo czekałem i… moja cierpliwość została wynagrodzona, bo jestem zadowolony z tego, co zobaczyłem. Scenarzyści co prawda zostawili sobie lekko uchyloną furtkę, aby kontynuować opowieść o klonach, ale wszystkie wątki zostały zamknięte.

Spojler dotyczący losów bohaterów w finale

 

 

 

 

Orphan Black - 5. sezon

75 %
75%Ogólna Ocena

Ocena Końcowa

You may also read!

Seriale z motywem końca świata

Myśleliście kiedyś o tym, jak mógłby wyglądać koniec świata? Podejrzewam, że większość z was chociaż raz w swoim życiu

Read More...

Filmoholicy #1

Zapraszamy do nowego cyklu Zkina.pl! Nasi redaktorzy: Marcin i Kuba ruszają z podcastem pt. „Filmoholicy”. Będą dyskutować o flmach,

Read More...

5 seriali, które anulowano za wcześnie

Kiedy zaczynamy oglądać serial, który nam się podoba, żyjemy z nadzieją, że po jednym dobrym sezonie możemy spodziewać się

Read More...

Mobile Sliding Menu