Bezsilność komiwojażera – Recenzja „Klienta”

In Recenzje filmów, Wszystkie recenzje

Jak mawiał Alfred Hitchcock, film powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie powinno stopniowo rosnąć. Asghar Farhadi zaczyna swój najnowszy film od dosłownego trzęsienia, a napięcie, jak u mistrza, rośnie z minuty na minutę.

Bohaterami filmu są Rana i Emad. W ciągu dnia Emad pracuje jako nauczyciel, a wieczorami wraz z żoną grają w teatrze. Wystawiają “Śmierć komiwojażera”. Pewnego dnia zostają bez dachu nad głową z powodu wspomnianego już trzęsienia ziemi. Ich życie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy nieznajomy atakuje Ranę w ich nowym mieszkaniu.

„Klient” (2016), reż. Asghar Farhadi

Na “Klienta” poszłam w stanie całkowitej ignorancji wobec twórczości Farhadiego, zaintrygowana jedynie kontrowersjami, jakie wywołał “Muslim Ban” wprowadzony przez prezydenta Trumpa, który uniemożliwił Farhadiemu przylot na rozdanie Oscarów. To, co dostałam, przerosło moje oczekiwania.

“Śmierć komiwojażera” pojawia się tutaj nieprzypadkowo. Po części jest to nawiązanie do trudnej sytuacji teatrów w Iranie, które podlegają restrykcyjnej i absurdalnej cenzurze. Ciężko nie zauważyć tego, obserwując, jak ubrana od stóp do głów aktorka woła “przecież nie wyjdę nago!”. Do tego sztuka Arthura Millera sama w sobie jest bardzo znacząca dla filmu. Emad gra tytułowego komiwojażera, Willy’ego Lomana, nieudacznika z tendencją do tworzenia wokół siebie świata iluzji i ułudy, odcinając się tym samym od prawdziwych problemów. Z biegiem filmu orientujemy się, że nie tylko pomiędzy Willym, a Emadem reżyser tworzy paralelizmy, lecz także napastnikiem Rany. Ciężko jednak nie żałować, że jest to tak jawne i “podane na talerzu”, tracąc przy tym nieco swojej magii.

„Klient” (2016), reż. Asghar Farhadi

Gra aktorska jest oszczędna, bez zbędnych przejaskrawień i hiperboli. Taraneh Alidoosti świetnie odgrywa swoją postać, sprawiając, że jej ból i bezsilność wobec zaistniałej sytuacji docierają do głębi duszy widza. Kiedy o bezsilności mowa, nie można pominąć kreacji Shahaba Hosseiniego jako Emada. Reżyser mocno kwestionuje w „Kliencie” pozycję mężczyzny jako protektora domowego ogniska. Emad nie potrafił ochronić Rany – kim więc jest, jeśli nie potrafił sprostać postawionemu przed nim zadaniu? Widać, że bohater jest sfrustrowany swoją niemocą, co Hosseini w pełni oddaje.

„Klient” (2016), reż. Asghar Farhadi

Godnym pochwały jest też sposób pokazania Rany jako ofiary napadu. Nie zostaje nam pokazana scena docelowa, co z początku może frustrować widza przyzwyczajonego do „typowego” przedstawienia sceny przemocy. Lecz tutaj ten brak, niedopowiedzenie, działa dwa razy mocniej, aniżeli zostałoby to ukazane w pełnej krasie. Pozwala wyobraźni widza zadziałać, a z biegiem filmu zachęca go do próby rekonstrukcji wydarzeń na własną rękę. Oczywiście próby spełzną na niczym, a my poczujemy się dokładnie tak, jak Emad – bezsilni, zamknięci w kleszczach niemocy.

„Klient” to film interesujący. Farhadi porusza w nim temat dość nieoczekiwany, prowadząc narrację i potęgując napięcie po mistrzowsku. Z kina wyszłam spełniona, z poczuciem, że doświadczyłam dobrego kina.

You may also read!

The 100: Z planu 5 sezonu – Cześć 1

W przerwach między nowymi sezonami naszych ulubionych seriali najgorsze jest czekanie. Szczególnie jeśli finał sezonu był ciekawy i szokujący. Z

Read More...

Fanowska kampania o przywrócenie „Dark Matter” może dać spory efekt!

Kiedy stacja Syfy ogłosiła, że rezygnuje z emisji swojej trzy-sezonowej space opery „Dark Matter” fani zaczęli szukać sposobu na

Read More...

Carmaggedon na ścieżkach hororów kategorii B.- recenzja 1. sezonu „Blood Drive”

Morderczy wyścig, hektolitry krwi, absurdalna fabuła i dużo seksu. To w skrócie opis najnowszego serialu stacji SYFY. Brzmi niedorzecznie

Read More...

Mobile Sliding Menu