Chemia inna niż się spodziewacie, czyli słów kilka o Marii Skłodowskiej-Curie

3 marca w kinach możemy oglądać film opowiadający historię jednej z najsłynniejszych kobiet w historii – Marii Skłodowskiej-Curie. Cieszyłem się, że historia tak barwnej kobiety została przeniesiona na duży ekran. Wybierając się na film chciałem, aby dorównał kobiecie, której historia zostanie nam przedstawiona. Większość osób wie tylko, że jest pierwszą kobietą z Noblem i to nie z jednym a z dwoma. A to przecież nie wszystko. Spodziewałem się dowiedzieć czegoś więcej o jej pasji, pracy i odkryciach. W końcu zwiastun filmu podkreśla to sloganami „Jej życie to miłość”, „Jej życie to pasja” a na plakacie widnieje zaś napis „Pasja, geniusz i miłość”. W głowie rysował mi się scenariusz pokazujący ten geniusz i miłość… ale nie tą do ludzi, a do nauki. Dowiedziałem się za to, że lubiła romansować i pić wódkę w akompaniamencie ogórków. Nie takiego obrazu tej słynnej kobiety się spodziewałem. Zdaję sobie sprawę, że miała romans z Paulem Langevinem, ale jest dwukrotną laureatką Nobla, matką, żoną i pierwszą kobietą wykładającą na Sorbonie w czasach, gdy kobiety nie były mile widziane w świecie nauki. Szkoda, że twórczyni skupiła się głównie na jej romansie, a nie na pokonywaniu barier w świecie nauki.

Skłodowska umarła w wieku 66 lat. Nam dane było zobaczyć okres życia pomiędzy rokiem 1903 a 1911 rokiem, czyli pomiędzy zdobyciem pierwszego Nobla a otrzymaniem drugiego. Z filmu wynika, że pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami życie tytułowej bohaterki oscylowało wokół jej podbojów miłosnych i drobnych sukcesów w życiu osobistym. Jednym z najważniejszych wydarzeń będzie objęcie przez nią posady profesora na Sorbonie. Przedstawienie jak to osiągnęła w filmie jest przedstawione… szczerze mówiąc to nie jest przedstawione. A mogłoby to dodać trochę ciekawej akcji. Nie wspomniano nic o życiu w Polsce ani o pobycie w Ameryce. Jej relacje z Piotrem Curie zostały sprowadzone do wspólnej pracy w laboratorium i na ekranie poświęcono im bardzo mało czasu. Z resztą nie tylko jemu, ale i o córkach niewiele wiadomo, a zwłaszcza o Eve Curie. Tak bardzo skupiono się na relacjach Skłodowska-Langevin, że reszta osób stanowi zaledwie tło dla wszystkich wydarzeń… szkoda.

To, co się pamięta po seansie, to bardzo dobra gra Karoliny Gruszki w parze z Arieh Worthalter. Gruszce w kilku scenach udało się pokazać „pazurki” kobiety będącej naukowcem a nie jedynie żoną i kochanką. Niestety tych momentów jest tak mało, że szybko o nich zapominamy. Jednak ten film nie składa się z samych wad i dobrej gry aktorskiej, gdyż na uwagę zasługują również zdjęcia Michała Englerta, które dodają tej biografii trochę uroku. Niektóre ujęcia kamery również dodają filmowi blasku pośród tych wszystkich cieni. 

Chciałbym napisać coś konkretnego o tym filmie, ale jest on tak chaotyczny i tak spłyca postać Marii Skłodowskiej-Curie do roli kochanki, że jedyne, co mi przychodzi do głowy to słowo „rozczarowanie”. Można mówić, że chciano skupić się na portrecie kobiety, a nie naukowca, ale w przypadku tak znakomitej postaci jest to niemożliwe. Wątpię żeby Skłodowska była panią domu, która gotowała obiadki, odrabiała prace domowe z dziećmi i w wolnym czasie odkrywała Rad i Polon. Nie zapominajmy, że w tym wszystkim był czas na małżeństwo, a później romans. Wychodząc z kina wiemy, że Skłodowska rozbiła jakieś małżeństwo i coś tam odkryła pod koniec filmu. I tyle. Są tam jeszcze dosłownie urywki na temat emancypacji kobiet, problemów kobiet w świecie nauki, ale temat ten jest zaledwie liźnięty.

 

„Maria Skłodowska-Curie”. Kino Świat

Plakat… w oczy rzucają się cztery nazwiska, które są dosyć rozpoznawalne w Polsce. Role tej czwórki aktorów można zamknąć w 5 minutach filmu, a nawet jeśli wytnie się sceny w których są obecni to nie odczujemy tego. A skoro dystrybutorzy zdecydowali się, aby umieścić te nazwiska jako wabik na widza to byłoby miło gdyby jednak odegrali jakąś znaczącą rolę. Zarówno Jan Frycz jak i Daniel Olbrychski w filmie pojawiają się na około minutę, więc umieszczanie ich nazwisk na plakacie promującym to błazenada. Radzę również dobrze przyjrzeć się tym wzorom na plakacie, bo w filmie niestety ich nie zobaczycie… tak, to tyle jeśli chodzi o chemię w tej produkcji. No ale grunt, że na dole plakatu jest jeszcze książka przypominająca nam na co możemy dodatkowo wydać pieniądze…

Produkcja zarobi pewnie głównie na wycieczkach szkolnych… do czasu, bo ze względu na treść filmu pocztą pantoflową rozejdzie się informacja aby jednak wybrać inny film, bo tu chemia w wykonaniu Skłodowskiej-Curie jest troszkę… inna. Jak dla mnie jest to tytuł o zmarnowanym potencjale. Pani reżyser za bardzo skupiła się na przekazie artystycznym niż na biografii. To mógłby być naprawdę dobry film… gdyby tylko skupić się na bardziej na nauce i historii.

 

 

 

 

zkina.pl
17
 Zdjęcia
19
 ludzie
23
 Następujący
Pierwszy oficjalny plakat promujący 7 sezon Oficjalny plakat do 4 sezonu Co myślicie o powrocie Constantine jako animacji? 
#constantine #animation #tvshow #tvseries #dc #thecwNowy plakat z filmu Planujecie oglądać? :)
Premiera filmu: 3 marca 2017
#logan #poster #movies #movie #film #2017 #wolverine #xman #marchZnana i kochana przez wielu seria Szybcy i Wściekli powraca z kolejną ósmą, już częścią. Zwiastun i krótki opis możecie znaleźć na naszej stronie zkina.pl, a powyżej prezentujemy wam pierwszy oficjalny plakat.
#fastandfurious #thefateofthefurios #szybcyiwściekli #familynomore  #movie #movies #plakat #posterNowy serial od Netflixa The OA zadebiutuje już w piątek, 16 grudnia. Zdecydowanie polecamy ten serial :)
#theoa #netflixpolska #netflix #tvseries #new #serialRogue One; Łotr 1, wejdzie do kin już 15 grudnia 2016 roku. Jest tu ktoś kto też nie może się już doczekać?
#rogueone#łotr1#madsmikkelsen#poster#plakat#movieposter#plakatfilmowy#premiere#film#soon#sciencefiction#starwarsstory#scifiNowy plakat filmu Auta 3. Film wejdzie do kin latem 2017 roku.

#film#movie#poster#auta3#cinema#theater#plakat#movieposter#plakat#plakatfilmowy#cars3#premiere#animation#animacja#summer2017