Cud na rzece Hudson – recenzujemy film Sully

In Filmy, Recenzje filmów, Wszystkie recenzje
Tom Hanks as Chesley Sullenberger in Sully; materiały prasowe Warner Bros. Polska - usp-t1-0017r
Tom Hanks as Chesley Sullenberger in Sully; materiały prasowe Warner Bros. Polska – usp-t1-0017r

Sully„, to jeden z filmów, który nasza redakcja wybrała do pierwszej odsłony TOPki zkina (możecie ją obejrzeć pod tym linkiem:  TOPka zKina #1). Chcecie się przekonać, czy faktycznie jest to grudniowa premiera warta uwagi? Zapraszam do przeczytania poniższej recenzji.

Najnowszy film Clinta Eastwooda oparty jest na prawdziwych wydarzeniach. 15 stycznia 2009 roku, samolot amerykańskich linii lotniczych US Airways, pilotowany przez Chesleya „Sully’ego” Sullenbergera (Tom Hanks), niedługo po starcie, zderzył się ze stadem gęsi. Skutkiem tej kolizji była awaria obu silników maszyny, dlatego też Kapitan zdecydował się na awaryjne lądowanie na tafli wody rzeki Hudson. Dzięki tej odważnej, ale i szalonej decyzji, wszyscy pasażerowie i załoga (razem 155 osób) wyszli z katastrofy cali i zdrowi. 

Tytuł filmu może być trochę mylący. Absolutnie nie jest to biografia Sullenbergera. Pomimo paru retrospekcji pokazujących, że od młodych latach był on związany z lotnictwem cywilnym i wojskowym, całe 96 minut filmu, skupia się na jednym wydarzeniu. Jest to w istocie opowieść o walce człowieka z technologią. Kameralny ludzki dramat, który skupia się na następstwach lotu i na psychice pilota, którego okrzyknięto bohaterem by zaraz potem skupić się na negatywnym wydźwięku wszczętego procesu. NTSB (National Transportation Safety Board, czyli Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu) prowadzi dochodzenie w sprawie wypadku i zgodnie ze sprawozdaniami inżynierskimi oraz symulacjami komputerowymi twierdzi, że pilot mógł z powodzeniem zawrócić samolot na oba pobliskie lotniska. Główny bohater będzie musiał się zmierzyć z ciężarem tych oskarżeń i manipulacjami mediów, a wszystko po to by obronić swoje dobre imię. 

usp-fp-0082-0037r
Aaron Eckhart as Jeff Skiles and Tom Hanks as Chesley Sullenberger in Sully; materiały prasowe Warner Bros. Polska – usp-fp-0082-0037r

Widzowie, którzy nastawiali się na sam moment katastrofy samolotu, będą zawiedzeni. Nie jest to widowiskowa scena, bo zamiast wykorzystać szybkie cięcia montażowe i dramatyczną muzykę, reżyser pokazał ją w sposób spokojny i opanowany… wręcz leniwy. Samolot zderzając się z taflą rzeki Hudson naśladuje chłodną postawę swojego pilota – Sully’ego. Tom Hanks prezentuje szczytową formę aktorską. Tak charakterystycznie oddaje graną postać, że wydaje nam się, iż właściwie niewiele robi. Jest powściągliwy i po prostu naturalny. Warto zostać w sali kinowej na napisach końcowych, tam pokazany zostanie nam prawdziwy Sullenberger i dopiero wtedy uzmysłowimy sobie jak świetną pracę wykonał Hanks, idealnie odwzorowując postać Kapitana. Aaron Eckhart jako pierwszy oficer Jeff Skiles, również spisuje się bardzo dobrze. Jest to silna osobowość, charakteryzująca się ciętym językiem, dzięki czemu uzupełnia on rolę Hanksa, tworząc zgrany duet. Za każdym razem, gdy widzimy ich razem na ekranie, możemy wyczuć pomiędzy bohaterami poczucie bezgranicznego zaufania, zarówno na pokładzie samolotu, jak i poza nim. Nie potrzebujemy dodatkowych scen, wyjaśniających ich relacje, żeby poczuć, iż między nimi istnieje silna więź. Wielka szkoda, że produkcja ta zmarnowała potencjał aktorski Laury Linney, która wcieliła się w rolę żony Chelseya – Lorraine Sullenberger. Jej rolę spłycono do kobiety znajdującej się „po drugiej stronie telefonu”. Warto powiedzieć też słowo o muzyce, którą skomponował we współpracy z The Tierney Sutton Band i Clintem Eastwoodem pianista jazzowy Christian Jacob. Jego pierwszy soundtrack filmowy jest bardzo stonowany i stanowi dobre tło do tego, co dzieje się na ekranie. Nie jest to w prawdzie nic fenomenalnego, co wpada w ucho i zostaje w nim na długo po seansie, niemniej jednak można powiedzieć, że jeśli chodzi muzyczny debiut filmowy to w przypadku Christiana Jacob’a jest on po prostu udany.

Dobre aktorstwo i świetne zdjęcia Toma Sterna (nominowany do Oscara za „Oszukaną„) to jednak trochę za mało. Po wyjściu z kina nie mogłam pozbyć się wrażenia, że jednak jestem lekko rozczarowana tym co widziałam. Reżyser stawia prostą tezę, widz łatwo może dojść do jakiej konkluzji zmierza film, scena po scenie. Wydaje mi się również, że odbiór tego konkretnego filmu zależy od narodowości widza. Obraz został przyjęty zdecydowanie lepiej w Stanach Zjednoczonych, gdzie widzowie parę lat temu, mogli śledzić całą akcję ratunkową, minuta po minucie, we wszystkich stacjach telewizyjnych. Teraz chętnie poszli do kina zestawić to, co pokazały im media z głębszą warstwą ukazaną poprzez dramat jednostki w filmie. A my, Polacy? Dostajemy dobry wizualnie, kameralny obraz okraszony porządnymi kreacjami aktorskimi, który po wyjściu z kina niestety, ale raczej zostanie szybko zapomniany. 

Moja ocena: 6/10

You may also read!

,,Iniemamocni” powracają – pierwszy teaser!

Disney Pixar opublikował wczoraj pierwszy teaser trailer do sequela jednego ze swoich najlepszych produkcji, czyli „Iniemamocnych”. Przedstawiamy  materiał, który

Read More...

Sprawiedliwość z taśmy – Recenzja „Ligii Sprawdliwości”

Pięć miesięcy temu napisałem, że „Wonder Woman” może być zwiastunem lepszej przyszłości dla mocno kulejącego DCEU. Po seansie „Ligii

Read More...

Czy zobaczymy wreszcie co działo się z Neganem od ataku na bazę?

WPIS ZAWIERA SPOILERY Z NAJNOWSZEGO ODCINKA W przyszłym tygodniu fani The Walking Dead w końcu dowiedzą się, co działo

Read More...

Mobile Sliding Menu