„Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest…” – recenzja filmu “Zjednoczone Stany Miłości”

In Filmy, Recenzje filmów, Wszystkie recenzje

Wraz z upadkiem komunizmu w Polsce i muru berlińskiego w Niemczech weszliśmy do całkiem nowego, wcześniej niemal niedostępnego świata. Falą do rodzimych miast spłynęła moda na aerobik, wypożyczalnie VHS’ów wzbogaciły się o nowe kasety, a każdy młody człowiek polował na okazję zakupienia pary jeansów. Wraz z komercją zaczęły się powolne zmiany społeczne, trwające do dziś. W zgiełku zmian pozostawali ludzie, których metamorfoza otaczającego świata dotyczyła jedynie powierzchownie – ich namiętności, słabości i pasje trwały, oderwane od dynamiki Zeitgeistu.

Do tego czasu zmian powraca Tomasz Wasilewski – wówczas nastolatek, dziś dorosły twórca. Niczym wszechobecna atmosfera transformacji wnika wgłąb żyjących w Polsce ludzi, bez pardonu penetrując bloki z wielkiej płyty, kościoły, szkoły i szpitale, obnaża nocne wyczyny w sypialniach, odtwarza rozmowy przy obiedzie i z ciekawością zagląda do basenowych szatni. Jego świat jest personifikacją smutku, który z czasem dotknie każdego, kto w nim żyje: ponura zimowa atmosfera, surowe kadry – wszystko zaś malowane monochromatyzmem, niczym ze starej rodzinnej fotografii.

united_states_of_love_ausschnitt2-omeu

Po kilkuminutowej scenie ekspozycyjnej, w której reżyser dość bezpośrednio wprowadza nas do życia bohaterek, następuje powolne budowanie świata i relacji każdej z nich. Losy każdej z kobiet zamknięte są w czterech segmentach, które z czasem zaczynają się ze sobą łączyć. Cztery wybranki czy to w obiektywie kamery, czy w quasi-zwierzęcych klatkach schodowych, czy w końcu w interpersonalnych zależnościach, są kurczowo trzymane na uwięzi. Ich z góry podyktowana wolność objawia się jedynie w rzadko eksponowanych otwartych kadrach, czy w afektywnym współczuciu i nadziei u widza, chociaż na dłuższą metę oboje pozostają zakleszczeni w wszechobecnym poczuciu bezsilności.

U twórcy wiara nie czyni cudów. Alegorycznie, bowiem tak samo jak twórca obchodzi się ze swoim dziełem, tak samo postaci w jego rękach są przezeń dyrygowane, w każdej niedoskonałości widoczne nagie dwuaspektowo: fizycznie oraz psychicznie. W przypadku Wasilewskiego transgresja obyczajowa i łamanie tabu wychodzą nad wyraz naturalnie, z drugiej strony naturalność ta prowadzi do jej uprzedmiotowienia.  Świadomie operowana cielesność oddaje jednak atmosferę, w której jest ukazywana. Trudno doszukiwać się kolorowych obrazków niczym z niemieckich kaset pornograficznych lub kadrów z ckliwych romansów; dostajemy bowiem, stojące w opozycji do patriarchalnej, drobnomieszczańskiej mentalności lat 90. pozbawione pruderyjności i szczątków erotyzmu sceny przypadkowego seksu w dworcowej toalecie, apatycznej masturbacji, wizerunki nagich otyłych kobiet po sześćdziesiątce… Złamana zostaje bariera tabu ciała. Z czasem reżyser oswaja nas z jego widokiem. Wraz z przysłoną ciała opada również niedostępność psychiczna. Reżyser nie waha się przełamywać kolejnych barier.

zdednoczone_stany_milosci2

Pierwszoplanowym założeniem Wasilewskiego stało się zminimalizowanie fabularyzmu, kładąc nacisk na wnikliwe portretowanie swoich protagonistek. Zawieść może widza, iż fabularnie potencjalna opowieść o uniwersalnych prawdach uczuciowej strony egzystencji staje się nieruchomym portretem – poszukiwanie początku i właściwego końca historii charakterów zdaje się na nic. Wszystko, co widzimy zdaje się być niezmienne. Dalsze losy ukazywanych kobiet pozostają milczeniem, w którym jakże często przebywają. Euforyczna czasem nadzieja nie daje przełomu – mimo płynącego czasu, łez i zmagań wszystko trwa za żelazną kurtyną, zamyka ludzi w ich stanach, a sporadyczna odwaga zdaje się na nic.

Warszawa, 21.05.2014. Tomasz Wasilewski, reżyser. Fot. Rafał Guz
Warszawa, 21.05.2014. Tomasz Wasilewski, reżyser. Fot. Rafał Guz

Trzymając się odwagi należy odbiec nieco od treści filmu i skupić się na jego fizycznym aspekcie – procesie tworzenia. Abstrahując od decyzji reżysera, który już we wcześniejszych dziełach dał się poznać jako prowokator, zwrócić należy oczy na filary tego dzieła: Julię Kijowską, Martę Nieradkiewicz, Magdalenę Cielecka i Dorotę Kolak. Polskiemu kinu brakuje kobiecych ról przemyślanych i dojrzale zagranych, na szczęście Zjednoczone Stany Miłości to wyjątek. Złożoność ich charakterów znajduje ujście w przekonywującej grze aktorskiej (na marginesie warto dodać, że Dorota Kolak w całym zestawieniu nie ma sobie równej), w której najlepiej obijają się zdolności aktorek i ręka reżysera.

Czym są Zjednoczone Stany Miłości? Przeintelektualizowanym dziełem i przerostem formy nad treścią, w oczach jednych; artystycznym wyrazem społecznego buntu według drugich. Nad tym podziałem stoją stany, w których odnaleźć można prawdomówność twórców i sugestywność czasów, wahania emocjonalne i przytłaczającą fizyczność, rozmyślania nad rolą jednostki i ciemną stronę społeczeństwa. Patrzymy z nadzieją, że nie ujrzymy w nich samych siebie.

 

You may also read!

,,The Greatest Showman” zbliża się wielkimi krokami!

Kilka dni temu 20th Century Fox udostępniło kolejny zwiastun do swojej najnowszej produkcji z Hugh Jackmanem w roli głównej,

Read More...

Fantastyczne zwierzęta i zbrodnie Jacka Sparrow’a!

Studio Warner Bros. udostępniło niedawno film promocyjny, ukazujący postaci z najnowszej odsłony nowej trylogii pióra J.K. Rowling, ujawniając tym

Read More...

,,Iniemamocni” powracają – pierwszy teaser!

Disney Pixar opublikował wczoraj pierwszy teaser trailer do sequela jednego ze swoich najlepszych produkcji, czyli „Iniemamocnych”. Przedstawiamy  materiał, który

Read More...
  • Filip Osmianski

    Muszę koniecznie zobaczyć!

  • Fioletowa

    Taki przystojny Recenzent. <3.<3

Mobile Sliding Menu