Nasz, ludzki Vincent – recenzja filmu ,,Twój Vincent”

In Filmy, Recenzje filmów

W świecie sztuki co jakiś czas nadchodzi taki moment przełomu, kiedy to ktoś próbuje zaprezentować nieznaną, czy po prostu nieużywaną wcześniej formę ekspresji. W przeszłości często zdarzało się, że tacy twórcy zostawali wyśmiewani i odtrąceni, pozostawieni na pastwę losu i ludzi z przyszłości.Tak samo przecież było i z samym filmem, gdzie kinematograf pierwotnie uznany za trywialny gadżet, użyty przez wizjonerów takich jak bracia Lumiere, czy potem Melies stał się narzędziem do powstania gigantycznej ilości nowych dzieł sztuki – filmów.

Jednak choćby nie wiadomo jak nowoczesną i intrygującą byłaby sztuka filmowa, starsze dziedziny dzięki niej zyskały na sile i autorytecie. Reżyserzy i operatorzy inspirują się kompozycjami i oświetleniem wykorzystywanym m.in. przez takich malarzy jak Rembrandt czy Hooper. A od czasu pierwszego filmu, powstało wiele filmowych dzieł tworzonych na cześć innych artystów, jak na przykład Caravaggia (,,Caravaggio” reż. Derek Jarman) czy niedawno Melies (,,Hugo i jego wynalazek” reż. Martin Scorsese) oraz Turnera (,,Pan Turner” reż. Mike Leigh). Ale żaden z tych artystów nie otrzymał tak wielkiego wyróżnienia jakie ofiarują Vincentowi van Gogh’owi Dorota Kobiela i jej mąż Hugh Welchman.
To małżeństwo postanowiło wziąć na warsztat nie tylko jego listy i życiorys, ale przede wszystkim twórczość! I to w imponujący sposób: inspirując się cytatem malarza – „niech obrazy mówią za nasze czyny” odtworzyli największe dzieła van Gogha i ożywili w ramach stworzonej przez siebie historii. Osobom zaznajomionym ze sceną teatralną skojarzyć się to może z musicalem autorstwa Jamesa Lapin’a oraz Stephena Sondheima „Niedziela w parku z Georgem” o słynnym malarzu George’u Seurat’cie, który wnika do swojego obrazu „Niedzielne popołudnie na wyspie Grande Jatte”, dzięki czemu widzowie mogą poznać historie poszczególnych postaci znanych z dzieła. Podobny również wydać się może film polskiego reżysera Lecha Majewskiego ,,Młyn i krzyż” o Pieteru Bruegelu malującym swój obraz ,,Droga krzyżowa”. 
W opowieści małżeństwa natomiast postacią prowadząca narracje jest sam młody Armand Roulin (Douglas Booth) z portretu namalowanego przez Vincenta, który otrzymuje od swojego ojca listonosza polecenie dostarczenia ostatniego listu Vincenta van Gogha do jedynego żyjącego członka jego rodziny – Theo, brata Vincenta.
Armand na swojej drodze spotyka wiele osób uczestniczących niegdyś w życiu nieboszczyka, oni zaś opowiadając o nim próbują go usprawiedliwić, bądź oczernić. Zadaniem młodego chłopaka jest zweryfikować, która historia jest najbardziej wierna rzeczywistości: ta osnuta niepochlebnymi plotkami czy bezsprzeczna gloryfikacja? Słuchając wszystkiego sam próbuje uporać się ze swoimi decyzjami i postawami, jednak to stoi zawsze z boku, ponieważ najistotniejsze w całej historii jest to, jakim człowiekiem był tak naprawdę holenderski malarz. A najważniejsze pytanie, jakie ma zaprowadzić nas do prawdy to: czy Vincent van Gogh rzeczywiście popełnił samobójstwo?

Szukając odpowiedzi na to pytanie przedstawiają się nam przeróżne postaci żywcem wzięte z obrazów i życia malarza, a za duchy ożywiające tych bohaterów robią aktorzy, stwarzający niezwykle przekonujące kreacje. Douglas (,,Klub dla wybrańców”,,,Jupiter: Intronizacja”) stworzył z Armanda patrzącego z dystansem na otaczające go wydarzenia samotnikiem z pięknym akcentem. Mimo, że jest synem listonosza, nosi się modnie i pragnąłby by osiągnąć coś więcej. Eleanor Tomlinson (,,Jack: Pogromca olbrzymów”, ,,Biała królowa”) obdarowała Adeline Ravoux niebywałym ciepłem i wiarygodnością: masz wrażenie, że jest to dziewczyna, którą znasz osobiście! Saoirse Ronan (,,Brooklyn”, ,,Grand Budapest Hotel”) natomiast wymyka się wcześniejszym ekspozycjom swojej postaci córki Gacheta i kiedy tylko może, mrozi ściśniętymi ustami, ostrym wzrokiem oraz stanowczym głosem, skrytym za śliczną twarzyczką. 

Sam post-impresjonistyczny sposób malowania wydaję się być zbyt powierzchownym by wydobyć z twarzy odpowiednie emocje i ekspresje, a jednak widać najdrobniejsze drgnięcie powieki, błysk w oku, a także oblizywanie czy przygryzienie warg! Na próżno szukać animacji trójwymiarowej (a już na pewno dwuwymiarowej) która tworzyłaby tak realistyczne w geście postaci!

Mimo to urok całej pracy nad wizualną częścią filmu pryska (choć nieznacznie!), gdy okazuje się, że ruch aktorów rejestrowany był pierwotnie na taśmie filmowej, a dopiero potem przenoszony na płótno, przez co wysiłek w zachowaniu realistycznego podobieństwa był znacznie mniejszy. Z drugiej strony, do stworzenia tej animacji nie korzystano z techniki rotoskopii – czyli bezpośredniego rysowania na podstawionym filmie lub grafice – która nie odpowiada w tym wypadku za zachowanie najdrobniejszych cech ekspresji aktorów. Sama pogłoska o kilkudziesięciu tysiącach oddzielnie malowanych klatkach już jednak traci na wiarygodności, kiedy na ekranie mamy okazję dostrzec często fragmentową animację na nieruchomym, wcześniej użytym tle czy kadrze. Sama animacja ruchów pędzla na płótnie też nie pomagała zbytnio w montowaniu. Zdarza się, że ujęcia są zbyt krótkie, a ruch w nich tak duży, że trudno odczytać co się dzieje na ekranie.
Pomimo tego, piękna i warsztatu w przypadku samych obrazów nie można autorom odmówić – a była ich setka (z różnych zakątków świata!). Ci barwą i światłem posługują się z prawdziwą finezją (sekwencja kiedy dzień zmienia się w noc w trakcie rozmowy jest fenomenalna!), a i rekonstrukcje kostiumów wyglądają nawet korzystniej niż na pierwowzorach pędzla Vincenta. Na wyjątkowe zwrócenie uwagi zasługują również sceny retrospekcji, które malowane w czerni i bieli przedstawiają zupełnie inny rodzaj malarstwa, co bardzo wymownie koresponduje z wyglądem scen w czasie rzeczywistym.

Sam pomysł realizacji scenariusza formą animacji z użyciem farb olejnych wygląda na bardzo świeży i spójny, idealnie pasujący do prekursora sztuki współczesnej, malarza innowacyjnego. I ten szacunek oraz wyrozumiałość względem Vincenta van Gogha płynąca z filmu jest zauważalna już w pierwszych scenach; brane pod lupę są bowiem fragmenty życiorysu znane nam jako ciekawostki pustej figury z kart podręcznika. Przedstawiane w odpowiednim kontekście nabierają charakteru opowieści o prawdziwym człowieku. Można by rzec, że film Hugh i Doroty ma za zadanie uczłowieczyć van Gogha, oddać mu należną godność. Sam Vincent okazuje się być człowiekiem wycofanym i niezrozumianym: za życia sprzedał podobno tylko jeden obraz, a za wielkiego artystę i geniusza uznał go dopiero amator – doktor Gachet. Najciekawsze w całej przedstawionej historii jest to, że malarz za życia był tak wycofany i skupiony na tym co go otacza, że właśnie najwięcej dowiadujemy się o nim z analizy otoczenia oraz jego relacji z innymi ludźmi! My, jako widzowie, również możemy doświadczyć wiele z otoczki wokół całej opowieści, jaką jest tu muzyka Clinta Mansella. Autor takich kompozycji jak „Requiem for a dream” stworzył tu nutowy zapis samotności i bezsilności, z wyraźnym pragnieniem znaczenia czegoś dla świata i odkupienia swojej winy istnienia.

Koniec końców Dorota i jej mąż stworzyli prosty kryminał, który pozostawia nas w niepewności do samych napisów końcowych. Otrzymujemy wprawdzie odpowiedź na pytanie Armanda, ale… czy chcemy w nią wierzyć? Postawiona wśród pozostałych hipotez może zostać uznana za równie niewiarygodną. A dzięki temu historia Vincenta van Gogha, choć nieoczywista i wiarygodna, pozostaje tajemniczą . Jeżeli jednak obrazy mówią za nasze czyny, to ten konkretny czyni z twórców filmu patronów uciemiężonych artystów.

Ocena:
8.5/10
8.5/10

You may also read!

,,Iniemamocni” powracają – pierwszy teaser!

Disney Pixar opublikował wczoraj pierwszy teaser trailer do sequela jednego ze swoich najlepszych produkcji, czyli „Iniemamocnych”. Przedstawiamy  materiał, który

Read More...

Sprawiedliwość z taśmy – Recenzja „Ligii Sprawdliwości”

Pięć miesięcy temu napisałem, że „Wonder Woman” może być zwiastunem lepszej przyszłości dla mocno kulejącego DCEU. Po seansie „Ligii

Read More...

Czy zobaczymy wreszcie co działo się z Neganem od ataku na bazę?

WPIS ZAWIERA SPOILERY Z NAJNOWSZEGO ODCINKA W przyszłym tygodniu fani The Walking Dead w końcu dowiedzą się, co działo

Read More...

Mobile Sliding Menu