„Okja” – kolejna przypowieść Bonga

In Recenzje filmów

Najnowszy film koreańskiego reżysera Joon-ho Bonga – „Okja”, dystrybuowany i wyprodukowany przez Netflixa, wywołał niemałą kontrowersję na tegorocznym festiwalu filmowym w Cannes. Wygwizdana produkcja swoją tematyką i istotą postawiła środowisku artystycznemu i społeczeństwu kilka istotnych pytań nie tylko o przyszłość, ale przede wszystkim o teraźniejszość.

Twórca takich filmów jak „The Host” czy adaptacja komiksu „Snowpiercer” powrócił z kolejnym dziełem filmowym reflektującym obraz obecnego świata, w którym żyjemy. W tym konkretnym przedstawia swoje wyobrażenie na temat masowości konsumpcjonizmu i nie tyle wpływie, ile o sile międzynarodowych korporacji ingerujących w warunki życia społeczeństwa. Netflix, będący zglobalizowaną internetową wypożyczalnią filmów, jako dystrybutor i producent wydaje się być w tym przypadku paradoksalną sytuacją, ale w rzeczywistości zgoda Bonga na taki podział ról ukazuje niejednoznaczność problemu poruszanego w „Okji”.

W niedalekiej przyszłości w Stanach Zjednoczonych korporacja Mirando stwarza zmutowane genetycznie „cudowne świnki”, które za kilka lat mają zostać rozpowszechnione po świecie, rozmnażane i przerabiane na przepyszne mięsne dania. Po dziesięciu latach cudowne zwierzęta przy odpowiedniej pomocy światowych hodowców rozrastają się, przypominając rozmiarem hipopotamy, spełniają biznesowy plan panny Lucy Mirando. Jednak gdzieś w górach Korei Południowej dziewczynka o imieniu Mija nie mając pojęcia o całym przedsięwzięciu zaprzyjaźnia się ze swoją świnią Okją, a gdy znany z telewizji „miłośnik zwierząt” zabiera zwierzaka zgodnie z jego przeznaczeniem, ona ani myśli odpuścić. Główna bohaterka wyrusza w podróż, by odzyskać przyjaciółkę i wrócić z nią do domu.

„Okja”, reż. Joon-ho Bong

„Okja” to jedno wielkie targowisko kontrastów, gdzie groteska i realizm mijają się co chwilę ledwo dając widzowi zaznać wyważonego stylu. Tak więc Mija grana przez Seo-hyeon Ahn jest postacią cichą i nieufną, a przy tym energiczną i zawadiacką, Tilda Swinton jest zakompleksionym i przerysowanym złoczyńcą, a Jake Gyllenhaal – krzykliwym i niewiarygodnym jak postać z kreskówki zapychaczem. Nie inaczej sprawa ma się w przypadku wizualnej strony produkcji, bowiem na przestrzeni dwóch godzin mamy do czynienia z różnymi odsłonami świata przedstawionego: od nasyconych kolorami scen na łonie natury, przywodzących na myśl najnowsze produkcje Woody’ego Allena, przez ujęcia z oświetleniem przypominającym „Siedem” (1995) czy „Dziewiąte wrota” (1999), aż po chłodne i surowe sceny jak w „Miłości” Hanekego. Same nawiązania nie są przypadkowe, ponieważ odpowiedzialnym za zdjęcia był Darius Khondji, operator wyżej wymienionych. Eksperci od efektów specjalnych również spisali się znakomicie, ponieważ i tytułowa Okja, i reszta przedstawicieli jej gatunku prezentują się na ekranie prawie równie realistycznie, co aktorzy. A kombinacja wszystkich tych aspektów, łącznie ze scenariuszem nieubogim w ironię i dowcip oraz brutalność, stwarza atmosferę bardzo komiksową i specyficzną, stającą się symbolem, dygresją, a nie próbą odzwierciedlenia świata.

Joon-ho Bong poprzez „Okję” próbuje sprzedać przypowieść o świecie, w którym chęć zarabiania pieniędzy na zachciankach tłumu, lekceważy i niszczy jednostkę. Jednak wbrew temu, co zazwyczaj anty-korporacyjne produkcje przedstawiają, reżyser nie próbuje demonizować ludzi, którzy chcą się wzbogacić, co więcej, oddaje szacunek ich sumienności i umiejętności do ubijania interesów. W przypadku, gdy w filmie kwestia ideowa zdaje się mieć istotne znaczenie, położenie dość sporego nacisku na przestrzeganie zasad i rozwiązywanie problemów poprzez kompromis ma silniejszy wydźwięk. Opowieść i świat Joon-ho Bonga staje się dzięki temu bardzo realistyczny w swojej fantastycznej oprawie, a także bardzo brutalny jak baśnie braci Grimm. Umiar i złoty środek zdają się być dla reżysera rozwiązaniem na wszystko, ponieważ cała problematyka filmu nie ma nic wspólnego z ideą wegetarianizmu czy weganizmu (bohaterka sama uwielbia jeść mięso: jej ulubione danie to zupa z kurczaka), a jest w głównej mierze metaforą na relację oferty marki z indywidualnymi oczekiwaniami odbiorcy. W ostateczności nie chodzi o branie świata takim jakim jest, ale także nie o walkę z wiatrakami czy tworzenie utopii. 

„Okja”, reż. Joon-ho Bong

Kontekst nabiera więcej sensu, gdy przyjrzymy się sprawie wygwizdania filmu na festiwalu w Cannes. Bowiem Netflix biorąc udział w uroczystości nie chciał przystać na zasady możnych świata filmu, przy okazji nie przestrzegając swoich reguł, a dodatkowo spotkał się z atakami ze strony tradycjonalistów, odbierających dystrybucję produkcji za sabotaż kinematografii. Tak więc z jednej strony mamy konflikt konserwatyzmu z postępem, a z drugiej i wielcy filmowcy korzystają z internetowych wypożyczalni filmowych, i Joon-ho Bong sam bezapelacyjnie gloryfikuje seanse w sali kinowej. I choć na myśl przywodzi to hipokryzję, to całość większą uwagę zwraca na niejednoznaczność i wielopłaszczyznowość. Dlatego przedsiębiorstwo skierowane na masowych odbiorców niekoniecznie jest złem samym w sobie, nowe nie oznacza diabelne, a nasz punkt widzenia nie musi być jedynym słusznym.

„Okja” więc okazuje się być nowoczesną baśnią science-fiction, która zamiast wpajać nam wolnościowe idee i wojowanie emocjami, stara się zwrócić naszą uwagę na wyrozumiałość i racjonalne, zdystansowane podejście do problemów. Ponieważ świat jest trudny i zmienić go można drobnymi krokami.

Ogólna ocena:
70 %
70%

You may also read!

Neonowy świat kobiecego wrestlingu – recenzja 1. sezonu GLOW

Na duży ring padają światła neonów, prowadzący konferansjer zapowiada gwiazdy dzisiejszego show a publika klaszcze, nie mogąc doczekać się

Read More...

Garść informacji o najnowszym sezonie American Horror Story

W ciągu ostatnich dni fani „American Horror Story” otrzymali garść informacji odnośnie nadchodzącego sezonu. Zatem co już wiemy? 1.

Read More...

Jak została nakręcona najobrzydliwsza scena w Grze o Tron?

We wpisie znajdują się spoilery z najnowszego odcinka, czytasz na własną odpowiedzialność! Aktor John Bradley, który wciela się w

Read More...

Mobile Sliding Menu